poniedziałek, 19 grudnia 2011

Wiadomość od Taty Michałka:

"Kochani MISIO NOCKĘ PRZESPAŁ SPOKOJNIE morfina pomaga dzięki BOGU i oby tak dalej żeby nie cierpiał  SERDECZNE DZIĘKI ZA WSPARCIE- tata MISIA."

niedziela, 18 grudnia 2011

Tata Misia pisze:

"PRZEGRYWAMY WALKĘ :( MISIO I MY WSZYSCY :( Pani doktor mi dzisiaj powiedziała, że wyniki MISIA teraz już się nie liczą, bo mówiła - Nie oszukujmy się, bo lewego płuca osłuchowo już nie słychać to jakby go nie było i stąd ten przeklęty ból MISIA - tata MISIA."
Kochani, Michaś został dziś na stałe podłączony do pompy z morfiną na 48 godzin...

Ból jest juz cały czas, noc przespana bardzo niespokojnie...

W tej chwili Michałek siedzi na łóżeczku, nie śpi... nic go nie boli...

Rano pobrano Misiowi krew na badania i wyniki nie są, niestety dobre.

Tato dziękuje Wam wszystkim za to, że jesteście z Misiem...
Michałka mniej dzisiaj boli, kochani, bo Misiu jest cały czas pod działaniem morfiny... Przez moment poszedł na korytarz pobawic się z dziećmi ale nie wytrzymał tam długo, bo bolało i przyszedł na salę się polożyć... Jest w szpitalu z tatusiem...


Jedyne czego Michałek potrzebuje od nas to naszej gorącej modlitwy... Wiem, że jesteście z Nimi, że na kolanach czekacie na cud uzdrowienia, że trzymacie kciuki... prośmy, żeby nie bolało tak bardzo... żeby nie cierpiał...


Dziękuję w imieniu rodziców Michałka i swoim...

piątek, 16 grudnia 2011

Właśnie rozmawiałam z mamą Misia - jest w domku z Julcią i Łukaszkiem, w szpitalu jest teraz tata Michałka... Po południu Michaś czuł się już  lepiej, ale to pewnie zasługa morfiny, którą Michaś dostaje co 4 godziny... Był nawet taki moment, że Michał był jak dawniej wesoły, biegał po korytarzu, bawił się, grał w gry... To niesamowity chłopak... jest w Nim taka wola życia, że tu wszystko może się zdarzyć... ja to wiem...

W tej chwili do wtorku Michaś będzie w szpitalu a we wtorek zostanie przekazany pod opiekę hospicjum "Mały Kasiążę" w Lublinie... i wypisany do domku :(( Do wtorku jeszcze kilka dni i wszystko może się zmienić. Tylu ludzi modli się o zdrówko tego chłopca, że musi to miec wielką moc.



Kochani, dziękuję za wszystkie komentarze. To ważne dla rodziców i rodzeństwa Misia, że jesteście... To prawdziwy CUD, że wokół tego Małego Wojownika zebrała się taka wielka rzesza wspaniałych osób. Dziękuję, że wpisujecie to co czujecie i dodajecie Im otuchy. 
Dziękuję... 
Kochani... jest bardzo źle... Michała bardzo, bardzo boli.... Lekarze cały czas podają środki przeciwbólowe... Nie ma mowy o pójściu do domu. Dzisiaj ma przyjechać do Nich tato. Nie wiem co mam pisać... Czekamy... Prośmy o cud, bo tylko to może Misia uratować...

czwartek, 15 grudnia 2011

Jest po wizycie doktora... Kochani, płytki ruszyły nareszcie w górę... :) Cieszmy się choć z tego, choc ogólnie inne wyniki są bardzo słabe...
Jutro Michaś dostanie jeszcze porcje płytek i z zapasem leków zostanie wypisany do domu... Narazie Misiu jest zbyt słaby żeby podać mu następną dawkę chemii... w domku nabierze sił i naładuje akumulatorki do dalszej walki...

W dalszym ciągu prosimy o modlitwę... błagajmy o cud uzdrowienia dla Naszego Wojownika...