Kochani,
Michaś dziś od rana jest bardzo podekscytowany nadchodzacym wieczorem i pokazem fajerweków, jakie czekają na odpalenie przed Jego domkiem... Czuje sie dzis wspaniale i gdyby nie pompa i podsinione oczko nie byłoby znać, że jest chory... Mama ze łzami w oczach mówiła mi, że jest dzis tak szczęśliwy, wesoły, radosny jak nie był dawno... W ogole dziś nie spał, nie może doczekać się nocki :)
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że wiele fajerwerków zapłonie dziś na niebie naszego Misia - spełni się jedno z następnych Jego wielkich marzeń...
I dla Was specjalnie, Kochani Przyjaciele piękny usmiech Naszego Małego Żołnierzyka
Kwiaty na pożegnanie... rozliczenie
sobota, 31 grudnia 2011
KOCHANE ANIOŁY, CHCIAŁEM W IMIENIU MISIA I CAŁEJ NASZEJ RODZINY ŻYCZYĆ WAM W TYM NADCHODZĄCYM 2012 ROKU WSZYSTKIEGO CO DOBREM SIĘ ZWIE, SPOKOJU DUCHA, JAK NAJMNIEJ TROSK I OBY TEN NOWY 2012 ROK BYŁ LEPSZY I NIE BYŁO TYLE BÓLU I CIERPIENIA I ZMARTWIEŃ I ŻEBY LUDZIE BYLI SZCZĘŚLIWI
MISIO nockę przespał spokojnie i jak zwykle co dzień rano najpierw ciasto, później śniadanko i leki a dalej to nie może się doczekać fajerwerków i pomaga, Próbuje wszystkiego co mama przygotowuje, bo MISIO musi pierwszy spróbować i mówi co dobre a co nie :)
Z bólem różnie, tylko teraz nóżka jeszcze doszła z bólami ale dostaje większą dawkę morfiny lub jakiś inny środek przeciw bólowy i jest okej bawi się i rozrabia - tata MISIA.
MISIO nockę przespał spokojnie i jak zwykle co dzień rano najpierw ciasto, później śniadanko i leki a dalej to nie może się doczekać fajerwerków i pomaga, Próbuje wszystkiego co mama przygotowuje, bo MISIO musi pierwszy spróbować i mówi co dobre a co nie :)
Z bólem różnie, tylko teraz nóżka jeszcze doszła z bólami ale dostaje większą dawkę morfiny lub jakiś inny środek przeciw bólowy i jest okej bawi się i rozrabia - tata MISIA.
piątek, 30 grudnia 2011
Kochani - odnosząc się do komentarzy, które pojawiają się pod wpisami...
Juz w maju i czerwcu wysłaliśmy dokumenty do różnych klinik na całym świecie. Wysłaliśmy je również do kliniki w Chicago, o której piszecie... Niestety, nie mogą tam pomóc naszemu Misiowi. Oprócz Chicago badania Misia wysłalismy do St. Memphis, do Los Angeles, Nowego Jorku, do Cincinatti, do Paryża, Kliniki Gemelli we Włoszech, do Chin, kilku klinik w Niemczech i kilku innych. Wysyłalismy je wszedzie gdzie tylko był podany jakis kontakt.
Bardzo dużo rodzice Michałka rozmawiali z profesorem Bertholdem na temat szans naszego Bohatera. Była przy tym nasza kochana Kasia - tłumaczka. Profesor jeździ po całym swiecie na konferencje, sympozja na temat leczenia neuroblastomy własnie i jesli byłby choc cień nadziei na pewno powiedziałby o tym i Michał pojechałby tam, gdzie mogliby Go leczyć.
Wiem, że chcecie pomóc, kochani ale rodzice Michałka robili i robia nadal co w Ich mocy... Niestety, wznowa neuroblastomy to przeciwnik nie do pokonania... Rodzice czytając te komentarze maja wyrzuty sumienia i nie moga spać po nocach, bo myslą, że jednak nie zrobili wszystkiego co mozna było zrobić...
Mysle, że obie cudowne Ole wybaczą mi, ale wkleję tu to, co napisali do rodziców Michałka:
"Kochani, nie miejcie żadnych wątpliwości co do słuszności Waszych działań.. Robiliście i robicie dla Misio wszystko to co najlepsze. Stanowicie dla mnie wzór miłosci rodzicielskiej - trzeba wyjątkowego, pozbawionego egoizmu uczucia, wielkiej odwagi i dojrzałosci,żeby umieć wybrać to co dla dziecka w takiej chwili najlepsze..Choćby równocześnie rozrywało to serce Rodzica.
Misowi potrzebny jest teraz spokój i Wasza obecność.Dość już przeszedł, dość juz się nawalczył. Będac przy nim całą Rodziną dajecie Mu to co teraz najlepsze..."
"Czasami taka próba ratowania dziecka za wszelką cenę świadczy po prostu o tym, że rodzice nie liczą się z dzieckiem, tylko z własnym potencjalnym poczuciem straty. Tak jak Wam powiedział profesor, są terapie, które mogłyby zabić Michałka. Podejmowaliście i nadal podejmujecie bardzo trudne i nie dla wszystkich zrozumiałe decyzje, ale wg mnie są to decyzje bardzo mądre odpowiedzialne i co najważniejsze nastawione na to, by Misiowi nie zrobić większej krzywdy, niż ta, którą wyrządził mu los. Cieszcie się sobą i nie miejcie żadnych wątpliwości, że postępujecie słusznie.
Buziaki dla Misia...
"
Juz w maju i czerwcu wysłaliśmy dokumenty do różnych klinik na całym świecie. Wysłaliśmy je również do kliniki w Chicago, o której piszecie... Niestety, nie mogą tam pomóc naszemu Misiowi. Oprócz Chicago badania Misia wysłalismy do St. Memphis, do Los Angeles, Nowego Jorku, do Cincinatti, do Paryża, Kliniki Gemelli we Włoszech, do Chin, kilku klinik w Niemczech i kilku innych. Wysyłalismy je wszedzie gdzie tylko był podany jakis kontakt.
Bardzo dużo rodzice Michałka rozmawiali z profesorem Bertholdem na temat szans naszego Bohatera. Była przy tym nasza kochana Kasia - tłumaczka. Profesor jeździ po całym swiecie na konferencje, sympozja na temat leczenia neuroblastomy własnie i jesli byłby choc cień nadziei na pewno powiedziałby o tym i Michał pojechałby tam, gdzie mogliby Go leczyć.
Wiem, że chcecie pomóc, kochani ale rodzice Michałka robili i robia nadal co w Ich mocy... Niestety, wznowa neuroblastomy to przeciwnik nie do pokonania... Rodzice czytając te komentarze maja wyrzuty sumienia i nie moga spać po nocach, bo myslą, że jednak nie zrobili wszystkiego co mozna było zrobić...
Mysle, że obie cudowne Ole wybaczą mi, ale wkleję tu to, co napisali do rodziców Michałka:
"Kochani, nie miejcie żadnych wątpliwości co do słuszności Waszych działań.. Robiliście i robicie dla Misio wszystko to co najlepsze. Stanowicie dla mnie wzór miłosci rodzicielskiej - trzeba wyjątkowego, pozbawionego egoizmu uczucia, wielkiej odwagi i dojrzałosci,żeby umieć wybrać to co dla dziecka w takiej chwili najlepsze..Choćby równocześnie rozrywało to serce Rodzica.
Misowi potrzebny jest teraz spokój i Wasza obecność.Dość już przeszedł, dość juz się nawalczył. Będac przy nim całą Rodziną dajecie Mu to co teraz najlepsze..."
"Czasami taka próba ratowania dziecka za wszelką cenę świadczy po prostu o tym, że rodzice nie liczą się z dzieckiem, tylko z własnym potencjalnym poczuciem straty. Tak jak Wam powiedział profesor, są terapie, które mogłyby zabić Michałka. Podejmowaliście i nadal podejmujecie bardzo trudne i nie dla wszystkich zrozumiałe decyzje, ale wg mnie są to decyzje bardzo mądre odpowiedzialne i co najważniejsze nastawione na to, by Misiowi nie zrobić większej krzywdy, niż ta, którą wyrządził mu los. Cieszcie się sobą i nie miejcie żadnych wątpliwości, że postępujecie słusznie.
Buziaki dla Misia...
czwartek, 29 grudnia 2011
Kochani, przepraszam, że dopiero teraz ale nie było mnie dzisiaj cały dzień przed komputerem.
Michałek wyjątkowo spokojnie przespał dzisiejsza nockę - rano wstał, ubral się, zjadł z Łukaszkiem sniadanko i zabrał się za swoje zabawki :)
Był dzisiaj u Nich Ojciec Filip z panią Małgosią - psychologowie z hospicjum Mały Książę z Lublina. Ojciec Filip rozmawiał po kolei z Łukaszem, Julką, rodzicami, Michałkiem - to bardzo ciepły, pełen humoru i radości człowiek. Usiadł na podłodze obok Michałka i od razu złapali ze sobą kontakt. A jak do towarzystwa dołączył Julci chomik - Stuard Malutki, to wszelkie lody zostały przełamane.
Ojciec Filip postara sie przyjeżdżać jeszcze jak tylko będzie mógł, natomiast 6 stycznia odprawi w domku Michałka mszę świętą.
Dzisiaj Tatus Misia kupił zapas fajerwerków na noc sylwestrową - mógł to zrobic dzieki pani Ani, która postanowiła spełnić jeszcze jedno z marzeń naszego Wojownika o super petradach na Sylwestra i przekazała na ten cel odpowiednie srodki... Dziękujemy, kochana :*
Dziękujemy wszystkim za modlitwę, za intencje, za prezenty - wsparcie finansowe (nie wymieniam wszystkich z imienia i nazwiska, bo nie wiem czy mogę)... Dziękuję, że jestescie, kochani :*
Michałek wyjątkowo spokojnie przespał dzisiejsza nockę - rano wstał, ubral się, zjadł z Łukaszkiem sniadanko i zabrał się za swoje zabawki :)
Był dzisiaj u Nich Ojciec Filip z panią Małgosią - psychologowie z hospicjum Mały Książę z Lublina. Ojciec Filip rozmawiał po kolei z Łukaszem, Julką, rodzicami, Michałkiem - to bardzo ciepły, pełen humoru i radości człowiek. Usiadł na podłodze obok Michałka i od razu złapali ze sobą kontakt. A jak do towarzystwa dołączył Julci chomik - Stuard Malutki, to wszelkie lody zostały przełamane.
Ojciec Filip postara sie przyjeżdżać jeszcze jak tylko będzie mógł, natomiast 6 stycznia odprawi w domku Michałka mszę świętą.
Dzisiaj Tatus Misia kupił zapas fajerwerków na noc sylwestrową - mógł to zrobic dzieki pani Ani, która postanowiła spełnić jeszcze jedno z marzeń naszego Wojownika o super petradach na Sylwestra i przekazała na ten cel odpowiednie srodki... Dziękujemy, kochana :*
Dziękujemy wszystkim za modlitwę, za intencje, za prezenty - wsparcie finansowe (nie wymieniam wszystkich z imienia i nazwiska, bo nie wiem czy mogę)... Dziękuję, że jestescie, kochani :*
Witajcie Kochani. MISIO nockę przespał spokojnie, zjadł śniadanko z Łukaszem i wzioł leki. Dzisiaj MISIA i nas odwiedził Ojciec Filip z panią Małgosią z hospicjum, jest on założycielem i dyrektorem Lubelskiego Hospicjum Małego Księcia i jest psychologiem i rozmawiał osobno z nami rodzicami, MISIEM, Julką i Łukaszem i z całą rodziną. Jest bardzo fajnym i miłym człowiekiem i zapowiedział że 6-ego stycznia odprawi mszę u nas w domu i MISIO się zgodził- tata MISIA.
środa, 28 grudnia 2011
"MISIO po wizycie pana pielęgniarza z hospicjum poczuł się lepiej, bo przespał się dwie godzinki i pan pielęgniarz podał MISIOWI środki przeciw bólowe i zmienił opatrunek i porozmawiał z MISIEM...
Te bóle to normalne, bo choroba idzie do przodu :( Za dwa dni przyjedzie pani doktor, ale tego dziadostwa nie zatrzyma, niestety...
Teraz MISIO pomaga mamie robić pierogi :)
Dzięki pewnej pani MISIO będzie miał super pokaz fajerwerków na Sylwestra a jak się dowiem jak ta pani się nazywa to jeszcze raz jej SERDECZNIE PODZIĘKUJE - tata MISIA."
Te bóle to normalne, bo choroba idzie do przodu :( Za dwa dni przyjedzie pani doktor, ale tego dziadostwa nie zatrzyma, niestety...
Teraz MISIO pomaga mamie robić pierogi :)
Dzięki pewnej pani MISIO będzie miał super pokaz fajerwerków na Sylwestra a jak się dowiem jak ta pani się nazywa to jeszcze raz jej SERDECZNIE PODZIĘKUJE - tata MISIA."
Witajcie Kochani, MISIO nockę przespał w miarę spokojnie obudził się, zjadł śniadanko i wziął lekarstwa i coś zaczeło boleć oczko i w boczku i wziął dodatkowo środek przeciw bólowy i położył się i zasnął. Dzisiaj przyjeżdża pani doktor i pielęgniarka z hospicjum, żeby MISIOWI zmienić opatrunek i podłączyć następną dawkę morfiny oraz zbadać MISIA - zobaczymy co powiedzą na te bóle - tata MISIA.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

