Witajcie Kochani - MISIO pomału zaczyna odczuwać święta, jest trochę zmęczony i ból zaczyna mu bardziej dokuczać i położył się - może się prześpi...
Chciałbym przy okazji podziękować za przesyłki pani Karolinie Kosińskiej z Torunia i pani Bogusławie Malinowskiej z IRLANDI I WAM WSZYSTKIM - tata MISIA.
18 komentarzy:
Dlaczego ból Michałkowi dokucza,przecież pisał Pan ,że morfina idzie cały czas,to raczej nie powinien nic czuć ,że cokolwiek boli.
Przed chwilą obejrzałam filmik "Mały żołnierzyk". Przedtem jakoś nie zwróciłam na ten film uwagi, choć na ten blog zaglądam często, poruszona losem Michałka. Bardo mu kibicuję i życzę poprawy zdrowia, a wspaniałej rodzinie dużo siły. Gdybym tylko umiała czynić cuda...
Zeby tylko nie cierpiał :( :( :( Kochany słodziaczek z tego Misia.
Ten ból musi być albo tak silny, że morfina całkiem go nie znieczula, albo już organizm się przyzwyczaił do takiej dawki i przestaje ona być skuteczna w 100 % :(
Tak to sobie tłumaczę choć mogę się mylić.
Misiu:-(
Boże modle sie cały czas o cud do Ciebie,prosze uzdrów tego malucha...
Kochani żeby nie morfina to MISIO bardziej by cierpiał a tak odczówa tylko bóle atakowe te mocniejsze nie daj BOŻE ale może nadejść taki moment że morfina może mało skutkować.
Straszne to jest...trudno się pogodzić z cierpieniem dziecka...Dobrze, że choć święta były "umiarkowane" - nie pod znakiem bólu! Oby taki moment, kiedy i morfina nie pomoże, w ogóle nie nadszedł! Ja tego nie widzę, nie obserwuję, nie żyję z tym cały czas, a nie mogę tego przeżyć!
Myślę też, że dolegliwości pogłębia ta nienaturalna jak na tę porę roku, "zgniła", jesienna, ponura pogoda, duża wilgotność powietrza i te skoki ciśnienia, które i zdrowych ludzi powalają, wywołują rozdrażnienie, zmęczenie, senność.
Kochani, życzę Wam dużo sił w znoszeniu tego wszystkiego. Kiedy Misiek cierpi, cierpi też pewnie cała rodzina...Mogę Wam towarzyszyć jedynie swoimi myślami i nieustanną modlitwą- co niniejszym czynię...
Cieszę się, że przesyłka dotarła. Mam nadzieje, że maskotki się podobają a pierniczki smakowały:) pozdrawiam Cię bardzo gorąco Misiaczku. Karolina
Boze,Boze .Boze pomoz temu dziecku...Od jakiegis czasu sledze regularnie ten blog,modle sie szczerze codziennie za Michalaka o Jego uzdrowienie,wchodze tu codziennie zawsze z nadzieją,ze przeczytam dobre informacje ....powiem szczerze,weszlam dzisiaj na blog i zalamalam sie,rozryczlalam sie i tyle z tej calej bezsilnosci:-(((((((....jestem z Panstwem myslami calym sercem,jestem z myslamiz michalkiem,nadal modle sie za niego o cud,nadzieja umiera ostatnia a Bog jest wszechmogący tak wiec kochani nie ustajmy w modlitwach o cud uzdrowienia Michalka....
ale to chyba się dawki zwiększa,a po to też są hospicja,czyli walka z bólem ,tak mi się wydaje,że tam lekarze nie dopuszczają do cierpienia,najwyżej po trójne dawki idą i środki nasenno-uspokajające
Misiu .... gdybym mogła wziąć ten ból na siebie...
Dobrze,że jesteś w domku z rodziną.
Na pewno się nudzisz, a wszyscy pewnie robią co mogą, żebyś nie myślał o bólu.
Dobrej nocy Rycerzu :)
Jakby każdy z nas po trochę zabrał od Michałka ten ból...gdyby się tylko dało...tylu z nas modli się o cud, Panie Boże spraw aby się stał...i to szybko
Michałku ściskamy tak delikatnie
Od morfiny momentalnie organizm się uzależnia. Wierzę mocno iż Misio będzie z nami jeszcze bardzoooooo długo. Wytrwałości i dużo miłości zyczę rodzicom Michałka
misiu kochanie,odpocznij sobie po tych wszystkich swiatecznych wydarzeniach:) i zbieraj sily na sylwestra,moze z rodzicami pojdziecie pogladac petardy.mam nadzieje,ze nie czujesz bolu sloneczko,trzymaj sie cieplutko.mocno sciskam,justyna<3 do jutra bohaterze:******
ja też bym prosiła o wyjasnienie z tą morfiną,bo jest mi ciężko na sercu gdy czytam ,że Misia coś boli,a przecież ma nie boleć
Kochani im większa dawka morfiny tym gorsze samopoczucie i MISIO więcej by spał ale na razie nie trzeba zwiększać i oby nie trzeba było bo jeszcze mamy takie bonusy w pompie MISIA że jak go mocniej zaboli to się dodaje w danej chwili większą dawkę ale wtedy MISIO robi się senny.
Cieszę się,że paczka doszła.Mam nadzieje,że Misiowi się prezent spodobał.Trzymajcie się kochani, modlę się codziennie o zdrowie dla Misia.
Bogusia
Prześlij komentarz