poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Kochani,

mama Michałka pisze:

"Wracamy do Polski, gdzie będziemy kontynuować leczenie schematem rozpoczętym tutaj w Kolonii opracowanym przez prof. Bertholda. Powrót do domu ma zapewnić Misiowi komfort psychiczny z dala od kliniki z rodziną, w miejscach które lubi. Jeżeli jego stan się nie zmieni, wracamy do Kolonii na kolejne etap badań i leczenie, które opracuje prof. Berthold. Dziękujemy za pomoc, którą niesiecie Misiowi. Fundusze zbierane teraz na pewno przydadzą się później."

Taka gorąca dyskusja rozgorzała w komentarzach do poprzedniego postu, że już śpieszę z wyjaśnieniami. Jednocześnie dziękuję Wam za nią, bo znaczy to, że Michaś jest nam wszystkim bardzo bliski i szukamy ratunku gdzie tylko możliwe...

Dzisiaj na 15.40 rodzice Misia byli poproszeni a rozmowę do profesora Bertholda. Oczywiście, poszli z notesem, w którym zapisują wszystko co napisane jest tutaj w komentarzach i wiadomościach e-mail po to, by dopytać i niczego nie zapomnieć. Pytają o wszystkie metody leczenia, podają adresy klinik, które podajecie... wszystko jest dokładnie analizowane.

Profesor będzie kontaktował się osobiście z lekarzami w DSK Lublin po wykonaniu i odczytaniu kompletu badań. Jeszcze jutro będzie wykonywana punkcja szpiku kostnego. Badanie to będzie wykonywane pod znieczuleniem. Wykonane będą też standardowe badanie krwi (markery nowotworowe, poziom płytek itp..

Słowa prof. Bertholda o tym, żeby ograniczyć do minimum kontakt z lekarzami, klinikami znaczą tylko tyle, żeby podawać Michałkowi chemię na oddziale dziennym, żeby nie pozostawiać go na oddziale na cały tydzień. Oczywiste jest, że kontakt z lekarzem prowadzącym będzie konieczny przez cały czas, ale po to, by Michaś jak najdłużej pozostał w tak dobrym stanie psychicznym jak teraz ważne, żeby miał jak najmniej stresu, żeby przebywał wśród ludzi, których kocha najbardziej na swiecie, żeby robił rzeczy, o których cały czas marzył, żeby był szczęśliwy maksymalnie... tak jak to tylko możliwe...
Wiecie, że psychika w leczeniu nowotworów ma ogromne znaczenie i tak jest też w tym przypadku...

We środę rodzice chcą zabrać Michałka do wielkiego lunaparku, który znajduje się w Kolonii wlaśnie. Mam nadzieję, że wyniki badań pozwolą na to. Byłaby to dla Misia wielka atrakcja.
To tutaj:
http://www.phantasialand.de/de/home

Nie szukamy już kierowcy!!!
Pan Mirek,  który zawiózł państwo Romaniuk do Kolonii pojedzie po Nich we czwartek. W piątek będą w domu. Dziękujemy z całego serca, panie Mirku!!!!

Nieustannie będę dziękowała wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób są teraz z Misiem i Jego rodzicami i rodzeństwem. Decyzje, jakie teraz podejmują rodzice to naprawdę, najtrudniejsze decyzje jakie mogą podejmować rodzice... Ktoś powiedział Im dzisiaj, że  decyzja jaką podjęli świadczy o tym, że nie są egoistami, że podjęli najlepszą z możliwych dla Michałka... Dziękuję wszystkim, którzy są z Nimi w modlitwie, myślą, dobrym słowem... Jesteście kochani...




38 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dzięki Pani Dorotko za dokładne wyjaśnienie,ja osobiście zrozumiałam .W jednym z moich postów zwracałam się do Pani,aby spełnić marzenie urodzinowe dla Michałka.Jak inni na to patrzą to każdego sprawa,ale ja uważam ,że jest to ważne,a nawet bardzo ważne,bo w końcu można spełnić marzenie chłopca.Jak sobie zdajemy sprawę,że wszystko jest ważne na pierwszym miejscu zdrowie,ale radość Michałka jest bardzo,ale to bardzo ważna.Pani Dorotko proszę mieć to na uwadze,Ela

Anonimowy pisze...

Ela masz rację - w końcu życie składa się z chwil. Więc upiększanie każdej z nich ma sens!

Anonimowy pisze...

A jak samopoczucie Michałka po chemii? Skoro jednak są plany związane z Phantasialand, to chyba można spodziewać się, że jak zawsze - Mały dzielnie znosi terapię? Trzymam kciuki, aby ten plan się powiódł - to będzie taki sympatyczny akcent wakacji z rodzicami..Tak - właśnie tak Michałek powinien zakodować w pamięci wyjazd do Kolonii - jako błogosławiony czas, kiedy miał swoich rodziców przy sobie, na wyłączność...To nic, że troszkę zmieszanych i strapionych - bo od tego ma się rodziców, żeby ktoś się o nas martwił...Niech ten czas, który dobiega końca, czas wakacji w Kolonii, będzie dobrym początkiem - może nowej, szczęśliwej drogi??Może - jak zawsze niełatwej, ale jednak dobrej - bo wspólnej i w wzajemnej miłości...Będę się o to modlić - nieustannie. O to, abyście mogli kiedyś wszyscy razem usiąść i powspominać: "wszystko zaczęło się pewnego lata w Kolonii..."
I jeszcze dręczy mnie pytanie: czy znany jest szacunkowy koszt leczenia? Czy rodzice Michałka go poznają przed wyjazdem? Te cztery - pięć miesięcy to również dobry czas na działanie, na Wasz (i mój) udział w tej historii - kochani Darczyńcy...Dobrze byłoby mieć orientację, jakie ewentualnie środki są potrzebne. Do listopada - to dużo czasu. Może akurat tyle, aby zapewnić Michałkowi dalsze leczenie...Na dobranoc życzę wszystkim - Michałkowi, jego rodzicom, Paniom prowadzącym blog i nam - czytelnikom - samych dobrych wieści...i uśmiechnięto- michałkowej relacji z Phantasialandu. Jestem pewna, że to miejsce jest obecnie dla Michałka ważniejsze niz jakaś tam klinika...Prawda, Michałku?

Anonimowy pisze...

Zgadzam się, dobrze byłoby znać choćby szacunkowe koszty następnego etapu leczenia, tak,żebyśmy i my - wspierający - mogli się wcześniej przygotować. Dobrze byłoby uniknąć sytuacji, gdy okaże się,ze konkretna - duża - suma jest potrzebna na już.

Ja cały czas wierzę,ze Ci się uda Misiu.Powalcz jeszcze tylko troszkę,kochanie. A w międzyczasie,odwiedź Phantasialand i prześlij nam potem mnóstwo zdjęć, bo zawsze na nie z niecierpliwością czekamy!

Ola

Iwona pisze...

Trzymaj się cieplutko Michałku. I świetnej zabawy w Lunaparku.

Dorota pisze...

Misiu czuje się bardzo dobrze, przynajmniej tak czuł się wczoraj wieczorem kiedy z Nimi rozmawiałam przez Skypa. Nic go nie boli, ma humor, apetyt.. Na wycieczkę do Krainy Fantazji nie może się doczekać... To będzie niesamowita przygoda dla Niego.

Nawet w przybliżeniu nie znamy kosztu przyszłego leczenia, niestety. Nikt nam go na dzień dzisiejszy nie poda. Musimy poczekać do zakończenia planowej chemioterapii.

Spójrzcie jak wspaniale urósł nam stan konta w Fundacji. Na koncie niemieckiego stowarzyszenia też są jakieś pieniądze - podamy dzisiaj ile...

Dziękuję, kochani za te komentarze... One tak bardzo podnoszą na duchu rodziców. Tego wsparcia bardzo Im teraz potrzeba.

Anonimowy pisze...

Tak, tak..wróciłam jeszcze tu na chwilę i od razu rzuciła mi się w oko kwota...Szczerze się ucieszyłam. Odnoszę wrażenie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, że jakoś się układa...I jeszcze te dobre wieści o Michałku - o jego samopoczuciu- wszystko to nastraja pozytywnie. Rodzice Michałka podjęli bardzo odpowiedzialnie i rozważnie rozsądną decyzję - może drobnymi kroczkami, ale oby do przodu... Dobrze, że nie są nastawieni na jakiś spektakularny sukces, bo to mogłoby przynieść tylko spektakularny stres i spektakularne rozczarowanie.Myślę, że tu trzeba dużo rozwagi i spokoju - a Państwo Romaniukowie to mają. Dlatego Michaś jest taki pogodny - mimo ciężkiej choroby. Rodzice pielęgnują w nim życie, a nie chorobę. Ważne, aby nie żył w apoteozie lęku i strachu i rozpaczliwego wołania: "co dalej??"! Przed tym trzeba go chronić.Niech żyje i porusza się w swoim beztroskim dziecięcym świecie. To jego święte prawo. Wiem, że rodzina jest w stanie mu to zapewnić. A my im pomożemy. Prawda?

Anonimowy pisze...

Nie chcę robić zamieszania moim postem chcę tylko poradzić rodzicom dziecka. Proszę się dobrze zorientować czy lakarz z Niemiec ustalił tryb postępowania z szefem kliniki w Lublinie prof Kowalczykiem. Lublin to oddział kliniczny czyli naukowy. Profesor to największy autorytet w dziedzienie onkologii w Polsce i nikt nie może mu narzucać terapii tym bardziej lekarz z Niemiec. I tu zaczynają się schody. Po pierwsze pozwolenie NFZ na leczenie nie stosowane w kraju, ponad to kwestia wynagrodzenia dla lekarza prowadzącego za podanie leku oraz pielęgniarki asystującej itp. Proszę dokładnie to prześledzić aby uniknąć wielkiego rozczarowania.......
Swoją drogą nie rozumiem dlaczego nie ma konkretnego kosztorysu leczenia.......

Anonimowy pisze...

Prosimy o pomoc dla chorej Ewuni, zbieramy pieniadze na operacje!!! BLOG EWUNI: http://ewadabrowska.blogspot.c​om/ AKCJA NA FACEBOOKU: http://www.facebook.com/event.​php?eid=185706631494125 PROSIMY O POMOC, NIE POZWÓLMY ABY PIENIĄDZE DECYDOWAŁY JEJ LOSIE, ONA TQKŻE POTRZEBUJE WASZEJ POMOCY !!!

Anonimowy pisze...

Do Pani, która tak natarczywie zamieszcza informacje o pomocy dla chorej Ewuni. TEN BLOG JEST BLOGIEM MICHAŁKA, TU SIĘ POWINNY ZNALEZC TYLKO I WYŁACZNIE INFORMACJE DOT. MICHAŁKA. Rozumiem, że szuka Pani pomocy gdzie się da, ale to nie jest miejsce na takie wpisy i to jeszcze pod każdym postem!!!!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Jeśli nadal będzie Pani zamieszczać tu wpisy na temat chorej Ewuni, to ja zacznę na jej blogu równie uparcie zamieszczać info n.t. Michałka. Nie robiłam tego do tej pory, bo i Wam i Ewuni serdecznie współczuję. Różnica jest taka, że u Was toczy się walka o JAKOŚĆ ŻYCIA, a tu walczy się o ŻYCIE.

A jeśli chodzi o chemię - to jest trucizna i cała walka toczy się o to, kto wcześniej zginie, raczysko, czy pacjent. Myślę, że Profesor wie najlepiej, jakie są szanse jednego i drugiego przy jakiej dawce.

Anonimowy pisze...

Prosze mi wybaczyć,ze sie wtrące odnośnie apelu o pomoc dlainnego chorego dziecka.Prosze też zrozumieć że Ktoś potrzebuje pomocy,ja nie widze w tym nic co by zaszkodziło Michałkowi.Moze ta matka jak i mama Michałka szuka rozpaczliwej pomocy dla swojego dziecka umieszczając tutaj prośbe.Skoro mówicie,ze pomagacie też innym nie wieszajcie w tak ochydny sposob "psów" na tym komentarzu,apele Michałka sa na dziesiątkach blogów i nikt nie napisał tam w komentarzach takich slów jakie Wy piszecie.
Michałku pozdrawiam Cie i życze siły do walki!

Anonimowy pisze...

Rozumiemy, że szuka, ale myślę, że szkodzi samej sobie, bo to wzbudza negatywne uczucia, akurat na tym blogu. Takie wcinanie się na siłę.

Anonimowy pisze...

tu walczymy z czasem, z żyć albo umrzeć.
proszę o zrozumieć.
i jakkolwiek okrutnie to zabrzmi, my - pomagający - też niestety często musimy wybrać na kim w danej chwili się skupić.

przykro mi z tego powodu, ale tak to wygląda.

Ola

Anonimowy pisze...

Anonimie z 15:25, po pierwsze, to jest BLOG MICHAŁKA, Ewunia ma swój blog i swoje konto na FB; po drugie pisała tu siostra Ewuni Agnieszka; po trzecie, mama Misia w ten sposób pomocy nie szukała i po czwarte, sugerowałam Agnieszce, żeby zapytała o zgodę rodziców Michałka... czy zrobiła to?

Anonimowy pisze...

Przecieram oczy... Rzeczywiscie jest na konie ponad sto tysiecy? Jesli to nie psikus, to BRAWO KOCHANI.


TAk sobie pomyslalam, ze moze autor wpisoe o chorej Ewie, moglby napisac do zalozycieli Misiowego bloga. MYsle o stworzeniu zakladki, w ktorej mozna wpisac info o osobach potrzebujacych. Jest to zwyczaj szeroko praktykowany. Jestem pewna, ze na swiecie jest mnostwo ludzi, ktorzy chetnie pomoga.Natomiast takie apelowanie w komentarzach do sprawy Michalka moze tylko przyniesc odwrotny skutek.

Anonimowy pisze...

czy ktos z rodzicow zapytal Profesora czy Michal moze jechac do http://www.phantasialand.de/de/home

po chemi i punkcji nie jest to za duzo do tego dziecka a na drugi dzien dluga jazda do Polski

enedtil pisze...

Myślę, że rodzice na pewno skonsultowali z profesorem, czy Misiu może odwiedzić lunapark. takie chwile radości i beztroski bez wątpienia mu się przydadzą.

Tak więc trzymam kciuki za dobre wyniki i mam nadzieję, że uda Ci się Michałku odwiedzić ten lunapark. Prawdziwy zuch z Ciebie :)

blog michałka romaniuka pisze...

MichaŁku,pewnie fajnie się bawiłeś dzisiaj.Życzę jak najwięcej takich wspaniałych dni.

Anonimowy pisze...

MISO czuje się świetnie i profesor wyraził zgode na wyjazd do lunaparku ,a co do kontaktu z lublinem to profesor mówił że będzie rozmawiał i dowiemy się wszystkiego w czwartek bo mamy umówione spotkanie na 9ą w czwartek .A jak w lublinie nie zechcą leczyć MISIA to w warszawa mówiła że drzwi są otwarte . A pozatym jak trzeba było by płacić w Polsce to chyba taniej a niżeli doliczyć dojazdy do Niemiec . Tata MISIA

Anonimowy pisze...

Tato Misia o pieniążki się nie martwcie, my wszystko załatwimy, Wy tylko dbajcie o Misia tak jak do tej pory :)
Pozdrawiamy Was serdecznie i uściski dla Naszego Bohatera!

sercem z wami pisze...

POMAGAM WIELU OSOBOM.NIE RAZ BYLO CIEZKO, ALE ZAWSZE BYLO WARTO OTWORZYC SWOJE SERCE I POSWIECIC ENERGIE TYM, KTORZY WZYWAJA I PROSZA O POMOC.RODZINY,KTORE SA PRZEMECZONE ALE PELNE NADZIEI MOTYWUJA DO CIEZKIEJ ,UCZCIWEJ WALKI W IMIE TYCH NAJSLABSZYCH. POZNALAM MICHALKA I JEGO NIESAMOWITA SILE I WOLE ZYCIA. TEN WSPANIALY, CUDOWNY CHLOPCZYK JEST MADRYM JAK NA SWOJ WIEK DZIECKIEM.TE OSOBY , KTORE MIALY DOCZYNIENIA Z DZIECMI CIEZKO CHORYMI WIEDZA O CZYM PISZE...TAKIE DZIECI INSTYNKTOWNIE UCIEKAJA OD SMUTKOW I ZALAMAN DOROSLYCH,GRAJAC LUB BAWIAC SIE W SWOIM SWIECIE.MIMO WSZYSTKO NASLUCHUJA I WIEDZA O CO CHODZI DOROSLYM.WIDZIALAM REAKCJE MICHALKA...WIDZIALAM JEGO MADRE, PELNE UFNOSCI OCZY...WIDZIALAM JEGO LZY. ALE TEZ WIDZIALAM TA SILE WEWNETRZNA, KTORA LAPIE SIE TYCH WSZYSTKICH MOZLIWOSCI BY ZYC I BYC W MIARE NORMALNYM, ZDROWYM DZIECKIEM. WIELU Z NAS CHCE POMAGAC I POMAGA...WIELU Z NAS MOWI...CO POWIEDZA LEKARZE...CO POWIEDZA RODZICE...CO POWIEDZIAL DARCZYNCA, CO POWIEDZIAL ANONIM. DZIWNY JEST ODRUCH LUDZKI...TO CHYBA NASZA TAKA NATURA...BYC MILYM,DOBRYM...A POTEM SZALONYM W IMIE DOBRA ROZDEPTAC TO CO SIE TAK DLUGO BUDOWALO.ROZGLADAJAC SIE PO TYCH WSZYSTKICH EMOCJACH, UCIEKAM MYSLAMI DO NASZEGO MICHALKA DO JEGO CIEPLA, KTORE BYL W STANIE MI OFIAROWAC.ODCZUWAM GO I SERCE BIJE JAK SZALONE.CZY TO TAKIE WAZNE CZEGO MY CHCEMY??? NIE WALCZE W IMIE RODZICOW, ANI TYCH DOBRYCH ANI NIEUFNYCH OSOB. WALCZE DLA MICHALKA BO ON MIMO SWOJEJ SMIERTELNEJ CHOROBY-ZYJE A TO OZNACZA DLA MNIE, ZE WALCZYC CHCE.BO TAK NAPRAWDE, JESLI MICHALEK BY SIE PODDAL, POMOGLY BY PIENIADZE? NASZE RADY??? CZY BLAGANIA RODZICOW??? SILA JEST W SERCACH I WNETRZACH TYCH DZIECI PELNYCH WIARY I NADZIEII. ROZGLADAJAC SIE PO DZISIEJSZYCH WPISACH, DOSTRZEGLAM GLOS BLAGANIA.MALA DZIEWCZYNKA CZEKA NA POMOC.KTOS Z JEJ BLISKICH BLAGA NAS O WSPARCIE...TAK JAK MY BLAGAMY O POMOC DLA NASZEGO MICHALKA. LUDZIE OTWORZCIE WASZE SERCA...PRZECIEZ WSZYSTKIE DZIECI NASZE SA...JA NAPEWNO ZAREAGUJE NA TO WOLANIE...BO GDYBYM PRZESTALA SLYSZEC TE DZIECI TO CZY BYM MOGLA COS JESZCZE W IMIE ICH DOBRA POMAGAC???MOZE WIELU Z NAS POWINNO SPOJRZEC W GLAB SAMEGO SIEBIE. BLEDY POPELNIA KAZDY, ALE WARTO PRZEMYSLEC BY ODKRYC TAM TO CO JEST NAJCENNIEJSZE -CZLOWIECZENSTWO
EWUNIU PRZEPRASZAM W IMIENIU DOROSLYCH. NASZ SWIAT CTASEM JEST SKOMPLIKOWANY.MICHALKU DZIEKUJE BOGU ZA CIEBIE.WIERZE, ZE SLIA W TOBIE TO I SILA W NAS
POZDRAWIAM i.w-onka

Anonimowy pisze...

Iwonka - cieszymy się, że rozwiążesz problem tej dziewczynki. Jak chcesz coś jej przekazać - to najlepiej bezpośrednio na jej blogu. I wyłącz "caps lock". Powodzenia!

Anonimowy pisze...

Prosze - nie wyrzucajcie stąd nikogo.Nawet jeśli pisze o innym dziecku.Co w tym złego ? Bardzo Was prosze.Adam Kozioł,tata Kacpra.

Anonimowy pisze...

wtrace pare słów do komentarza Pana Adama,cyt.nawet jak pisze o innym dziecku...dodam,chorym dziecku.Smutne to,bardzo smutne.
Ile musi byc w Tobie drogi anonimie 21.06 złości w sercu.Twój komentarz zieje jadem do "innych"chorych dzieci.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Boże smutne ale prawdziwe, typowo polskie zachowanie, potworne odhumanizowane, bezczelne. Opier...olić ludzi szukających pomocy tylko za to, że odważyli się zrobić tutaj wpis. ŻENUJĄCE!!!!!!

Anonimowy pisze...

Iwonka,
Dziekuje Ci za twoje madre slowa. Wszystkie dzieci nasze sa, i pomagajmy im jak tylko mozemy.
PL

katla pisze...

A JA WAM WSZYSTKIM PROPONUJE NIE KOMENTUJCIE WPISÓW INNYCH OSÓB,KAŻDY MA PRAWO COŚ NAPISAĆ.JEŻELI WAS DRAŻNIĄ KOMENTARZE INNYCH,TO PROPONUJE NIE CZYTAĆ WOGLE.CZYTAJCIE TYLKO CO NAPISZE WAM ADMINISTRATOR,A SWOJE GŁUPIE UWAGI TRZYMAJCIE DLA SIEBIE,BO PRAWIE W KAŻDYM KOMENTARZU SĄ NIEDOCIĄGNIĘCIA,W MOIM PEWNIE TEŻ.

Anonimowy pisze...

Anonimie z 21.40 - nie wiem o co Ci chodzi, ja naprawdę uważam, że to piękne, że Iwonka zadeklarowała, że pomoże tej dziewczynce. Skoro dziewczynka ma swój blog to najlepiej, żeby tam powiadomiła rodzinę, że chce pomóc.

Anonimowy pisze...

prosze uniżenie ponownie przeczytać swój wcześniejszy komentarz drogi anonimie-23.04.juz sam gubisz sie w tym co piszesz:)
Michałku udanej,wspaniałej zabawy jutrzejszej w lunaparku życze.

Anonimowy pisze...

Misiu, "poznałam" Cię wczoraj, i od razu pokochałam, trzymam kciuki, myślę o Tobie i modlę się o to, abyś wrócił do zdrowia, walcz Słoneczko, walcz z całych sił, jesteś silnym, uśmiechniętym chłopcem, a to jest w tej chwili najważniejsze...

Anonimowy pisze...

Anonimie z 23.15 - to nie miejsce na "łapanie ze słówka", więc pozostaję przy swoich przekonaniach, a Ciebie przekonywać nie będę.
Dobranoc.

Anonimowy pisze...

W skrajnych sytuacjach życiowych,takich jak znalazł się Michałek i jego rodzina nikt nie chciałby się znaleźć.
Rodzice,rodzina,znajomi,wszyscy,którzy mają swe serca otwarte na ludzkie cierpienie,robią co mogą...
Szukają,czytają,rozsyłają apele,wspomagają finansowo.Robią wszystko,by tylko pomóc.
My,jako Ci,którzy w jakikolwiek sposób tę pomoc niosą,nie możemy myśleć tak,jak anonim z 15.49,21.06 czy z 16.20,
gdyż takie nastawienie do ludzkiego życia,przyniosłoby tylko zło.Zło wywołane egoizmem i brakiem uczuć,
a to skolei spowodowałoby,że mamy dokonywać drastycznych wyborów-któro dziecko zasługuje na pomoc,a któro nie.
Również jestem za tym,by w komentarzach nie umieszczać próśb o pomoc,jednak w pełni rozumię
osobę,która prosi o pomoc dla Ewuni.
Szuka pomocy.Tak samo jak my nagłaśnialiśmy wszędzie gdzie tylko było to możliwe historię Michałka.
Podobnie jak siostra Ewuni, robili przyjaciele Michałka.
Tak samo.I nikt ich za to nie karcił,nikt nie traktował jak intruzów,nikt nie kasował próśb
wpisanych w komentarzach.Dzięki temu może wiele osób dowiedziało się o Michałku i włączyło się w pomoc.

Zobaczcie sami,czy padło choć jedno złe słowo pod adresem osób proszących o pomoc dla Michałka,naszego Michałka,
o którego tak wspólnie walczymy.

Z bloga Ś.P.Angeliki Żelazko z dnia 30.06.2011r.
(http://angelikazelazko.blogspot.com/2011/06/w-sprawie-rozliczenia.html#comments) :

1.(...),teraz jest zbiórka pieniędzy
dla Michałka Romaniuka,chłopiec jedzie do Niemiec,zróbcie to co powinniście dawno zrobić.
www.michałekromaniuk.blogspot.com
2.niestety są ludzie i ludziska,a nie wiem czy wiecie,ale pewnie tak
NADZIEJA DLA MICHAŁKA TO 10 TYS EURO NA WSTĘPIE
3.(...)
śmierć nie poczeka,aż nadejdzie szanowne rozliczenie!!!!!!!!!!!!!!
Jest tyle dzieci potrzebujących,a one nie mają czasu czekać.
(...),jest prowadzona zbiórka pieniędzy dla MICHAŁKA ROMANIUKA
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
4.(...)w takiej potrzebie jest Michałek,dodam jeszcze nie jakiś tam Michałek,
(...)tylko Michałek Romaniuk,człowieku,MICHAŁEK ROMANIUK(...)
5.http://www.michalekromaniuk.blogspot.com/
(...)
6.http://www.michalekromaniuk.blogspot.com/
(...)

To jest przykład tylko spod jednego wpisu.
"Tonący brzytwy się chwyta" i tak robi każdy,kto rozpaczliwie szuka pomocy,a nie wie,gdzie ją znaleźć...
Do Pani i.w-onki : JPW

Kochany Misiu...Myślami i modlitwą jestem cały czas przy Tobie...

Kathy pisze...

Kochani, prosze was przestance te klotnie na blogu chorego dziecka, niepoto powstal ten blog, my tu jestemy aby Michalkowi i jego rodzicom pomuc, a nie aby sie o wszystko i nis spierac, to nikomu niepomoze. Rodzice Misia takze ten blog i jego komentarze czytaja, a i Michalek jak dorosnie napewno poczyta jak to "wtedy"bylo... napewno niesa szczesliwi czytajac co niektory komentarz... Prosze przemyslec nim zaczniecie komentowac komentarze, to naprawde robi sie nieladne. To przeciez blog naszego Misia ktory tak dzielnie walczy o swoje zycie, a my sie klucimy o "glupoty"

Anonimowy pisze...

Widzę,że na tym blogu ludzie, którzy mają dobre serce, w rzeczywistości udają, bo jak można tak na rodzinę tego dziecka napadać? Bo co, szukają pomocy? Szukają wszędzie gdzie się da. I żadna Agnieszka nie pisała tych komentarzy, więc proszę nie rzucać fałszywych oskarżeń, gdyż komentarze pisane były przez inną osobę.
Zastanowcie się, co mowicie i co tu wypisujecie, każdy udaje takigo dobrego, a WYTYKACIE PALCAMI ŻE TAMTO DZIECKO MOŻE SOBIE POCZEKAĆ, BO JESZCZE NIE UMIERA, ciekawe, czy Wam bylo by miło gdybyscie takie cos o Waszym dziecku przeczytali. Ta rodzina rownież potrzebuje pomocy, szczegolnie Ewa, i to że nie jest umierającym dzieckiem, nie znaczy, że jest gorsza.
Jak rodzina Ewy ma wierzyć w Waszą pomoc jak kierujecie takie słowa wobec nich? BRAK SŁOW NA WASZE ZACHOWANIE!!!
Pozdrawiam, Magda.

Anonimowy pisze...

Anonimie,no sory PANI MAGDO,proszę nikogo nie obrażać,czy ktoś z nas wypisuje coś złego na temat Ewuni,czy ktoś z nas piszę obelgi na blogu dziewczynki?KOCHANA PANI JESTEŚMY NA BLOGU MICHAŁKA ,A NIE EWUNI.Jak bardzo chce Pani sie rozpisywać to proszę to robić na blogu Ewy.Takim szczekaniem to nie ułatwia Pani życia Ewuni.Po trzecie do koga ma Pani pretensje,ludzie nie muszą pomagać każdemu,jest to Ich dobra WOLA.Czy Pani uważa ,że ludzie udają,to z kąd się wzięła taka suma na kącie Michała.Wstyd za takich ludzi jak Pani,nie powinnam pisać,bo w końcu i administrator prosił,aby był tu spokój i ład,ale jak można obrażać tylu ludzi,że udają,to Pani udaje,proszę tu wogle nie zaglądać z takimi komentarzami.Przepraszam Wszystkich,ale nie mogę,osobiście wysłałam ponad 200zł na pomoc dla Michała i dalej chcę to robić i nie pozwolę aby ktoś mnie obrażał,bo uważam,że jeżeli kto kolwiek wysłał nawet 10 zł.,to należy mu się szacunek,a nie że udaje,bo CI CO POMAGAJĄ TO NA PEWNO NIE UDAJĄ,A KAŻDEMU DZIECKU NIE SĄ W STANIE POMÓC.mARTA

Anonimowy pisze...

Michała apele były pisane na rożnych stronach, wszędzie gdzie się dało, więc nie miejcie pretensji do rodziny Ewy że robi to samo, co Wy robiliście jakiś czas temu dla Michała, oni tak samo szukają pomocy dla tego dziecka.

Dorota pisze...

Kochani, proszę - uszanujmy to miejsce, nie kłóćmy się, bo naprawdę nie ma o co. Blog jest dedykowany Michałkowi, natomiast prośby o pomoc dla Ewuni nikt nie odmawia. Apel został zamieszczony na stronie głównej i na forum LS, na naszym profilu na NK, na FB... Nie rozumiem o co te ciągnące się bez końca dyskusje...