wtorek, 3 stycznia 2012

"Witajcie, co do zdięć MISIA to na razie nie wiadomo kiedy zrobimy, bo MISIO czuje się nie najlepiej... Dzisiaj około 17-ej MISIO miał atak bólu, że aż krzyczał - ratunku, pomóżcie!!! 
Dostał trzy bonusy i syrop i pomału się uspokoił i zasnął, biedny... Bolało go wszędzie gdzie to dziadostwo siedzi... Dzwoniliśmy do lekarza z hospicjum to powiedzieli, że tak może być coraz częściej i innych środków przeciwbólowych nie ma a zwiększając stężenie morfiny to może cały czas spać. Narazie MISIO śpi  - tata MISIA."

28 komentarzy:

Krysia_i_Zbyszek pisze...

Słodkich snów Aniołeczku nasz kochany
buziaczki Misiaczku :*

Anonimowy pisze...

;(

Anonimowy pisze...

Panie Boże Ty możesz wszystko, uśmierz ból Misiowi, nie pozwól by cierpiał, proszę Cię...

bershka pisze...

Misiaczku delikatnie tule i zycze bezbolowej nocy
Kocham Cie

Anonimowy pisze...

Janie Pawle II, nasz święty orędowniku, wspomożycielu w trudnych sprawach. Ty, który swoim życiem świadczyłeś o wielkiej miłości do Boga i ludzi, prowadząc nas drogą Jezusa i Maryi, w umiłowaniu obojga, pragnąc pomagać innym. Przez miłość i wielkie cierpienie, ofiarowane za bliźnich, co dzień zbliżamy się do świętości. Pragnę prosić Cię o wstawiennictwo w intencji uzdrowienia Michałka wierząc, że przez Twoją wiarę, modlitwę i miłość pomożesz zanieść ją do Boga. Ufam w miłosierdzie Boże i moc Twej papieskiej modlitwy. Pragniemy przez Jezusa i Maryję za Twoim przykładem zbliżyć się do Boga.

Anonimowy pisze...

Misiu zyczę ci kolorowych snów i spokojnej nocki a jutro chcielibysmy zobaczyć Cię w mundurze jak zwykle usmiechniętego

KATLA pisze...

Chyba lepiej zwiększyć jeszcze troszkę dawkę morfiny,ale nie będzie bólu i cierpienia bo to jest najgorsze co może być,a tym samym To Jest dziecko,które nic nie zawiniło,a cierpi.Nie wiem ja osobiście wolałabym patrzeć na śpiące dziecko jak na dziecko krzyczące z bólu.Straszne jest to wszystko i uwierzcie mi ja naprawdę zaczynam wątpić w istnienie Boga,pewnie grzeszę takim pisaniem,ale dlaczego Bóg na takie okrutne cierpienie pozwala,w końcu jak mnie i nie tylko mnie uczono na religii ,że Bóg jest miłością,kocha ludzi a najbardziej dzieci,Bóg za dobre wynagradza,a za złe karze,to dlaczego karze niewinne dzieci,a mordercy,pedofile i reszta zarazy świata jest nietykalna.Zazdroszczę czasami ludziom bardzo,bardzo wierzącym,może im łatwiej jest znosić cierpienie,nie wiem od czego to zależy,ale chyba nikt nie jest w stanie znieść normalnie cierpienia własnego dziecka.Wyobrażam co przeżywają rodzice Michałka,co przeżywają Julka z Łukaszem,przecież ten ból Ich braciszka zostanie Im w pamięci.Piszę,a łzy mi płyną że chwilami nie widzę liter.Kochani Rodzice Michałka wszystko róbcie,aby tylko nie było bólu.Tak bardzo bym chciała pomóc,może ktoś zna jakieś sposoby,żeby nie dochodziło do tak strasznych bóli?

Anonimowy pisze...

Ciężko to czytać, coraz ciężej, po prostu jest to nie do zniesienia, czekamy na uśmiech, na cud, na pomoc z góry, czekamy na dobre wieści, a tu jest tak ciężko, tak ciężko znieść ból i cierpienie niewinnego, kochanego, tak bardzo ciężko doświadczonego chłopczyka... tak ciężko na sercu. Drodzy Rodzice Misia, kochani, zróbcie wszystko, by Wasz Skarb nie cierpiał... niechby i spał więcej, ale bez bólu. Nie wiem, co jest sprawiedliwe, nie znam planów boskich, ale na to sie patrzeć spokojnie nie da, to odbiera sen, wiarę, uśmiech, odbiera nadzieję. Śpij słodki maluszku, śpij spokojnie.

Anonimowy pisze...

Ludzie, co Wy piszecie? Ja się pytam, co? Gdyby Bóg istniał nie pozwoliłby na cierpienie tego dziecka. To dziecko nic światu nie zawiniło, niczym na cierpienie sobie nie zasłużyło. Nie ma Boga, Bóg nie pozwala cierpieć niewinnej istocie i jej otoczeniu, bo przecież to także cierpienie najbliższych tego chłopca.

Anonimowy pisze...

niech ten bezsensowny bol juz sie skonczy...

Anonimowy pisze...

Misiu tulę Cię mocno...i myślę o Tobie codziennie.
Rodzicom życzę dużo siły.

Anonimowy pisze...

Ja nadal wierzę, wierzyć nie przestanę. Jeszcze wygramy ZOBACZYCIE!!!!!!

Anonimowy pisze...

Boze czeeemu? czemu to potworne choróbsko każe tak się męczyć??? Takie niewinne dziecko które juz tyle wycierpiało. Jak ogromny jest ból z morfiną a gdyby jej nie dostawał to nawet ciężko sobie wyobrazić jak potworny musi byc ten ból. Dla dziecka fizyczny a dla Rodziców psychiczny. Co mam powiedziec zeby dodac Wam sił? Nic, pustka, ból..Lidka

Anonimowy pisze...

Jak w ciałku takiego małego człowieczka mogło się zagnieździć cos takiego? Mamo i Tato Misia- jestem z wami myslami cały czas, pewnie nigdy się nie poznamy osobiscie ale jestescie mi bliźsi niż niektórzy ludzie których widzę codziennie..podziwiam Was za odwagę, że macie siłę walczyć z tym codziennie, że się do niego usmiechacie i przytulacie mimo że serce boli jak nic do tej pory..

madziusiolek pisze...

A czy były konsultowane z lekarzami plastry Durogesic? To jedno z lepszych rozwiązań, także w połączeniu z morfiną. Podpytajcie koniecznie. Mój Tata odszedł dzięki nim bez bólu, a miał raka trzustki z bardzo rozległymi przerzutami. Modlę się o spokój Misia.

Anonimowy pisze...

Kilka dni temu czytałam bloogi o Aniołkach, którzy odeszli już z tą chorobą. Teraz wiem, że istnieje piekło na ziemi!!! I nikogo to nie obchodzi - żadnego Stwórcy!!! Bo w imię czego takie dzieci "cierpią" (malutkie słowo).
Rodzina Misia - jesteście tak wyjątkowi, że nie można Was nawet opisać. Tak kochani, wrażliwi... skromni. Kochani rodzice dla kochanego Michałka. Prosimy, jeśli Michałek wyzdrowieje, lub... prosimy o prowadzenie tego blooga. Chcemy być zawsze przy Was...
Ktoś nieważny...

Anonimowy pisze...

Bóg wynagradza wszelkie dobro w Życiu Wiecznym. A Michałek walczy, nie poddaje się, jest dzielny. Przyznaję, w tych sprawach nie dorastam Mu do pięt.
Marcin.

Anonimowy pisze...

Kochani naprawde lepiej dla Misia bedzie jak nawet wiecej bedzie spal niz jak ma nie spac,ale czuc bol,najawzniejsze jest zeby tylko nie bolało...

Anonimowy pisze...

To ten Bóg jakiś sado-maso... Nienawidzę jak ktoś niewinny cierpi - nawet mnie, zwykłego człowieka serce pęka, jak te Słoneczko cierpi... Ważne, że Miś ma tyle siły i woli walki, że może zapomnieć o chorobie i w miarę możliwości bawić się. Tak się cieszę z takich chwil...

Anonimowy pisze...

Jeśli Rodzicie Misia czytają te komentarze, to czują się po tym gorzej, niż przed przeczytaniem. Zachowajmy jakąś powściągliwość i nie dorzucajmy Im bolesnej lektury. Oni żyją tym wszystkim cały czas i bardziej potrzebują otuchy, dobrego słowa, niż zastępów internautów w dobrej wierze rozdrapujących rany. I nie obwiniajmy Boga za zło, które nas tu "jednoczy", bo ta Rodzina jest wierząca i mogą się czuć dotknięci. Ludziom wierzącym wiara chociaż trochę pomaga przetrwać, daje nadzieję na tu i na tam... Żyjmy swoim życiem ciesząc się tym, co mamy dobrego i bądźmy mądrym i wyważonym wsparciem dla tych, którzy tego wsparcia potrzebują.
Całym sercem z Misiem

Anonimowy pisze...

Słuchaj ANONIMIE Z 14 .22 to że tak ludzie piszą to tylko dlatego ,że nie mogą się zgodzić z cierpieniem MISIA,a tak ogólnie to co tak cię ubodło.......ty zachowaj swoją pościągliwość i nie umoralniaj tu nikogo,każdy z nas jest z rodziną Romaniuków,a nie przeciw,a tak wogle to zmień blog jak masz jakieś wąty,ciekawa jestem jakby to nyło twoje dziecko to czy też takie morały byś prawił,z lekkim sercem byś patrzył na ból własnego dziecka i mowiłbyś ,ze kochasz Boga???????????????????????

Anonimowy pisze...

Spoko, rodzina wierząca może po takiej tragedii przestać wierzyć.

Anonimowy pisze...

wiesz jak się czuje rodzina Misia nie może się z tą tragedią pogodzić,a ich sercA są porozrywane na strzępki jak widzą cierpiącego ICH SYNKA.Monika matka trójki dzieci.

Anonimowy pisze...

kochannie tak bardz0 chcialabym ci pomoc...........serce mi peka coraz bardziej....

niech cie tylko nie boli,blagamo toBoga


calue mocno justyna<3

Anonimowy pisze...

Michałek w tym wszystkim i tak jest bardzo dzielny.Nasz Kochany malutki żołnierzyk.

Anonimowy pisze...

Michałek jednoczy wokół siebie ludzi wierzących i niewierzących.
Marcin.

Anonimowy pisze...

to chyba nie jest wazne kto jest jakiej wiary wazne jest ze jestesmy z Misiem

Anonimowy pisze...

I o to właśnie chodzi :)
Marcin.